Miesięczne Archiwa: Luty 2010

Terry Pratchett – Świat Finansjery

23 lutego 2010
Terry Pratchett - Świat Finansjery

Terry Prat­chett — Świat Finansjery

W poście Terry Prat­chett i cenny auto­graf napi­sa­łem, że mam zamiar prze­czy­tać wszyst­kie książki napi­sane przez Prat­chetta i chciał­bym teraz opi­sać kolejną pozy­cję, którą prze­czy­ta­łem. Piszę, jak już się pew­nie domy­śli­łeś po tytule wpisu, o Świe­cie Finan­sjery.

Pie­nią­dze, codzienne utrapienie

Czy rzą­dzi Tobą pie­niądz? Czy twoim codzien­nym utra­pie­niem jest jego brak? Jeśli tak to z pew­no­ścią ucie­szył­byś się, gdy­byś dostał pod opiekę kró­lew­ską men­nicę.  Głów­nego boha­tera Świata Finan­sjery — Moista von Lipwiga, taki poda­ru­nek nie cie­szy i chęt­nie by Ci go odstą­pił gdyby mógł. Naj­za­baw­niej­sze w tym poda­runku jest to, że Moist von Lipwig nie dostał w posia­da­nie men­nicy, ale pre­zesa banku ;)

Humor, żart i dru­gie dno

Wiesz czym tak naprawdę jest pie­niądz? Jaką ma realną war­tość? Terry Prat­chett odpo­wiada na te pyta­nia w spo­sób humo­ry­styczny i jeśli sku­pisz się na dow­ci­pach i zabaw­nych sytu­acji, możesz  nie dostrzec dru­giego dna w książce Świat Finan­sjery. Głę­bo­kie ukry­wa­nie prze­sła­nia jest typowe dla Prat­chetta, ale wła­śnie to, oprócz humoru, przy­cią­gnęło mnie do jego ksią­żek. Jeśli Prat­chett miałby do zaofe­ro­wa­nia jedy­nie humor zacząłby mi się nudzić po prze­czy­ta­niu nastej z rzędu książki, ale prze­czy­ta­łem już kil­ka­dzie­siąt i dalej mam ochotę na więcej.

Czy­ta­jąc Świat Finan­sjery możesz sku­pić się na humo­rze i to Ci wystar­czy. Wła­śnie dzięki zabaw­nym sytu­acjom i żartom książki Ter­rego Pret­chetta czyta się szybko i przy­jem­nie. Świat Finan­sjery to nie tylko dow­cipy i żarty, to histo­ria o powsta­niu pie­nią­dza, o tym, że wszystko opiera się na zło­cie i zaufa­niu, a Moist von Lipwig zdo­był już zaufa­nie ludzi w Pie­kle Pocz­to­wym i teraz wielu ludzi pomaga mu w jego nowym przed­się­wzię­ciu bez pyta­nia, gdyż widzą zysk dla sie­bie. Przy­glą­da­jąc się Świa­towi Finan­sjery dokład­niej możesz zauwa­żyć jak duże zna­cze­nie ma osoba zasia­da­jąca na szczycie.

Rewo­lu­cja finansowa

Moist von Lipwig pra­gnie zre­wo­lu­cjo­no­wać sys­tem ban­ko­wo­ści i finan­sów, gdyż jest to według niego jedyny spo­sób, żeby wyjść z tara­pa­tów, w któ­rych zna­lazł się przez poda­ru­nek sta­rej kobiety. Wiesz, że ludzie nie reagują naj­le­piej na rewo­lu­cje – nie ufają jej i nie wie­rzą.  Naj­praw­do­po­dob­niej sam masz trud­no­ści z nie­zna­nymi i nowymi rze­czami. Miesz­kańcy Ankh-Morpork są zatwar­dzali i uparci w swo­ich poglą­dach i Moist von Lipwig prze­cho­dzi ciężką próbę prze­ko­nu­jąc ich do papie­ro­wego pie­nią­dza. Sam korzy­stasz z papie­ro­wych pie­nię­dzy, wiesz, że wcze­śniej pła­ciło się wyłącz­nie mone­tami, ale czy wiesz jak i z jakich powo­dów powstały bank­noty? Jeśli cie­kawi Cię histo­ria pie­nią­dza pole­cam Ci stronę Boga­tego Ojca — Spi­sek Bogatych

Rewo­lu­cja finan­sowa Ci wystar­czy? To wystar­cza­jąco duży pro­blem? Ter­remu Pret­chet­towi nie wystar­cza rewo­lu­cja finan­sowa i do całej histo­rii opi­sy­wa­nej w Świe­cie Finan­sjery dodaje golemy, które pozna­łeś już, jeśli czy­ta­łeś książkę Na gli­nia­nych nogach.

Kogo przy­ciąga Terry Pretchett?

Lubisz się śmiać co dwie strony? Terry Pret­chett jest pisa­rzem dla Cie­bie i jestem prze­ko­nany, że przy­sią­dziesz do jego ksią­żek na dłużej.

Pozna­łeś już Świat Dysku? Sam się­gniesz po następną książkę z serii i nie potrze­bu­jesz dodat­ko­wej zachęty ode mnie, żeby prze­czy­tać Świat Finan­sjery.

Chcesz prze­czy­tać o czymś nie­zwy­kłym? O świe­cie, który jest pła­ski i leży na grzbie­tach czte­rech słoni, które stoją na sko­ru­pie olbrzy­miego żółwia, który pły­nie przez kosmos? Obraz żółwia wędru­ją­cego przez wszech­świat pobu­dził twoją wyobraź­nie? Chcesz zapo­znać się z twór­czo­ścią Ter­rego Prat­chetta? Zacznij czy­tać histo­rie ze Świata Dysku, a spę­dzisz przy nich wesoło czas :D

P.S. Pomysł

Czy pomy­ślał­byś, że coś tak codzien­nego, jak pie­nią­dze i finanse, mogą być świet­nym moty­wem prze­wod­nim książki i nie trzeba wyko­rzy­stać napadu na bank w biały dzień, żeby przy­cią­gnąć czy­tel­nika. Tak wła­śnie pisze Pret­chett — wyko­rzy­stuje coś codzien­nego i zamie­nia to w nie­zwy­kłą histo­rię, pełną humoru i żartów, w któ­rej ukrywa dru­gie dno.

  • Share/Bookmark

Książki z biblioteki, Recenzja , , , , , ,

Terry Pratchett i cenny autograf

21 lutego 2010
Terry Pratchett - oficjalna strona

Terry Prat­chett

Jest to mój pierw­szy wpis na temat mojego ulu­bio­nego autora, więc na począ­tek przed­sta­wię Ci źródła, z któ­rych Terry Prat­chett czer­pie pomy­sły do swo­ich ksią­żek. Następ­nie opi­szę dla Cie­bie histo­ria z mojego życia zwią­zana z wizytą Terry Prat­chetta w Pol­sce – o tym jak zdo­by­łem jego auto­graf dla sie­bie i dla kolegi. Książ­kami zajmę się w kolej­nych wpi­sach ;)

Kopal­nie tłuszczu

Terry Prat­chett to pisarz, któ­rego znam od lat. Terry Prat­chett przy­cią­gnął mnie swoim humo­ry­stycz­nym przed­sta­wie­niem rze­czy­wi­sto­ści w świe­cie fan­tasy. Wystar­czy, że przyj­rzysz się dokład­nie, a zoba­czysz jak zacho­wa­nia postaci ze „Świata Dysku” odbi­jają zacho­wa­nia zwy­czaj­nych ludzi. Terry Pra­chett  obser­wuje rze­czy­wi­stość i z niej czer­pie więk­szość pomy­słów na posta­cie i sytu­acje, które umiesz­cza w Świe­cie Dysku.

Udało mi się uczest­ni­czyć w spo­tka­niu z Ter­rym Pra­chet­tem pod­czas jego wizyty w Pol­sce i pamię­tam o tym jak opo­wia­dał w jaki spo­sób  udało mu się wymy­śleć kopal­nie tłusz­czu, które przed­sta­wił w Pią­tym Ele­fan­cie. Geneza tego pomy­słu powinna Cię zain­te­re­so­wać jako Polaka, gdyż kopal­nie tłusz­czu powstały w gło­wie Ter­rego Pra­chetta pod­czas jed­nej z wizyt w Pol­sce, kiedy wraz z Pio­trem Cho­lewą (tłu­ma­czem jego ksią­żek na język pol­ski) jadł posi­łek w typowo pol­skiej restau­ra­cji. Terry Pra­chett opo­wia­dał, że dla niego, jako Bry­tyj­czyka, ilość tłusz­czu, która znaj­duje się w naszych potra­wach jest nie­po­jęta, że takie ilo­ści tłusz­czu nie mogą tak pro­stu ist­nieć i że muszą być wydo­by­wane w kopal­niach ;)

Terry Pra­chett w empiku – walka o autograf

Wiesz jak ciężko jest zdo­być auto­graf słyn­nego pisa­rza, szcze­gól­nie takiego, który mieszka za gra­nicą. Jed­nym z moich marzeń było zdo­by­cie auto­grafu Ter­rego Pra­chetta i szansa na jego uzy­ska­nie poja­wiła się dla mnie kilka lat temu w trak­cie jego ostat­niej wizyty w Pol­sce w 2004 roku. Nie byłem osa­mot­niony w moim marze­niu i wraz z kolegą wybra­li­śmy się do Empiku.

Co zoba­czy­li­śmy w empiku? Oczy­wi­ście jak już się pew­nie domy­śli­łeś zoba­czy­li­śmy „morze” ludzi – Terry Prat­chett ma wiel­kie grono miło­śni­ków na całym świe­cie, w tym rów­nież w Pol­sce. Nie sądzi­łem, że będzie tak trudno dostać auto­graf, tak trudno choć zbli­żyć się do mojego ulu­bio­nego autora :(

Razem z kolegą tra­fi­li­śmy w odle­głe regiony tłumu, które nawet nie widziały autora, po któ­rego auto­graf przy­je­chali do EMPiK Junior w War­sza­wie. Nasza sytu­acja była tra­giczna, czas mijał, a my prze­su­nę­li­śmy się może o metr bli­żej, a tych metrów było przed nami jesz­cze kil­ka­na­ście, a czasu nie było już dużo :(

Nale­żało zacząć dzia­łać. Wej­ście na pod­nie­sie­nie, na któ­rym sie­dział Terry Prat­chett, było ogro­dzone rega­łami z książ­kami i chro­nione przez ochro­nia­rzy, ale byli­śmy w empiku i mija­jąc kilka półek tro­chę z boku, mogłem się zna­leźć znacz­nie bli­żej wej­ścia i mojego wyma­rzo­nego auto­grafu. Kiedy już zna­la­złem się bli­sko wej­ścia, zaczęła się naprawdę ciężka walka, bo prze­cież nie byłem jedyną osobą, która chciała dostać auto­graf. Jak już pew­nie się domy­ślasz, musia­łem się wci­snąć w tłum ludzi, cia­sno zbi­tych ze sobą, wal­czą­cych o miej­sce w kolejce do ulu­bio­nego autora, tak wepcha­łem się na siłę. Ina­czej się nie dało. Naj­pierw udało mi się wci­snąć rękę, potem nogę w tłum przy wej­ściu i już widzia­łem „świa­tełko w tunelu”, zostały mi ostat­nie dwa metry, żeby dostać swój wyma­rzony autograf.

U bram

Wie­dzia­łem, że mi się uda, ale przy­sze­dłem z kolegą, a każda osoba mogła dostać mak­sy­mal­nie dwa auto­grafy. Przy­sze­dłem z jedną książką, bo nawet nie przy­szło mi do głowy, żeby Terry Pret­chett pod­pi­sał mi wię­cej. Byli tacy ludzie, któ­rzy przy­no­sili po pięć i wię­cej. Nie wiem, czy tylko dla sie­bie, czy może też dla zna­jo­mych, ale ochrona zaczęła ogra­ni­czać i można było dostać tylko dwa auto­grafy. Wystar­czyłby mi jeden, więc wci­śnięty w tłum ludzi przy wej­ściu, krzy­czę do kolegi, który gdzieś został z tyłu. Krzy­czę z całych sił, kilka razy, ale kolegi nie widzę, czasu już nie mam, więc wchodzę.

Prze­cho­dzę koło ochrony, trzy­mam książkę, którą za chwilę pod­pi­sze mi Terry Prat­chett :D i tu nie­spo­dzianka, kolega wyła­nia się zza półek, które odgra­dzały pod­wyż­sze­nie od innych ludzi i rzuca mi książkę w ostat­niej chwili, rzu­tem na taśmę;) Nie­wiele bra­ko­wało, a ochrona usu­nęła by mnie z pod­wyż­sze­nia, ale musiała się zaj­mo­wać ludźmi, któ­rzy dalej napie­rali i dzięki temu ja i mój kolega jeste­śmy dum­nymi posia­da­czami ksią­żek, które pod­pi­sał Terry Prat­chett :D

P.S.

Po takim prze­ży­ciu już nigdy nie zapo­mnę tego autora, prze­czy­tam każdą jego książkę, nawet jeśli nie wyda­dzą jej po Pol­sku :) Prze­czy­ta­łem już ponad czter­dzie­ści ksią­żek, a Terry Prat­chett wciąż pisze :D

  • Share/Bookmark

Artykuły, Książki z biblioteki , , , , , ,

Sławomir Śniegocki – Inwestuj we własny dług

19 lutego 2010
Sławomir Śniegocki - Inwestuj we własny dług

Sła­wo­mir Śnie­gocki — Inwe­stuj we wła­sny dług

Czy masz trud­no­ści ze Swoim długiem?

Nie masz złego długu? Umie­jęt­nie zarzą­dzasz swo­imi finan­sami? Wiesz, że ist­nieje coś takiego jak dobry dług?  Wiesz jak spła­cić swój dług? Jeśli tak nie musisz czy­tać dalej. Książka Inwe­stuj we wła­sny dług Sła­wo­mira Śnie­goc­kiego nie jest dla Cie­bie. Jeśli czy­tasz dalej, zna­czy to, że masz trud­no­ści ze swoim dłu­giem i naj­praw­do­po­dob­niej chciał­byś go spła­cić w jak naj­krót­szym cza­sie. Moż­liwe, że nie znasz pojęć dobrego i złego długu i chciał­byś dowie­dzieć się czym różni się dobry dług, od złego długu. Sła­wo­mir Śnie­gocki w swo­jej książce Inwe­stuj we wła­sny dług poświęca wyja­śnie­niu tych pojęć  jedy­nie dwie strony . Dokład­niej tym tema­tem  zaj­muje się Robert Kiy­osaki – możesz go zoba­czyć na stro­nie Bogaty Ojciec. Możesz też zain­te­re­so­wać się książ­kami, które napi­sał Robert Kiyosaki, a szcze­gól­nie jego pierw­szą książką Bogaty ojciec, Biedny ojciec.

Jak spła­cisz swój dług?

Sła­wo­mir Śnie­gocki w swo­jej książce Inwe­stuj we wła­sny dług podaje Ci 7 kro­ków, dzięki któ­rym spła­cisz swój zły dług przed ter­mi­nem. Droga, którą musisz przejść, żeby spła­cić swój zły dług, zaczyna się od Cie­bie. Na począ­tek Sła­wo­mir Śnie­gocki pomoże Ci zmie­nić swoje nasta­wie­nie do pie­nią­dza i do rze­czy które robisz. Pozy­tywne nasta­wie­nie pomoże Ci nie tylko spła­cić swój dług, ale sprawi, że polep­szy się Twoje samo­po­czu­cie na co dzień i będziesz się czę­ściej uśmie­chał ;)

Pro­blemy z jojem

Powi­nie­neś zwró­cić szcze­gólną uwagę na ostatni punkt, czyli jak unik­nąć finan­so­wego „jojo”, bo co Ci da, że wyj­dziesz z dłu­gów jeśli za chwilę zadłu­żysz się jesz­cze bar­dziej? Dla­tego Sła­wo­mir Śnie­gocki na końcu swo­jej książki Inwe­stuj we wła­sny dług podaje kilka porad, które pomogą Ci unik­nąć nie­po­trzeb­nego długu, ale rów­nież pomoże Ci poznać sztuczki sprze­daw­ców, które mogą Cię zachę­cić do wzię­cia nie potrzeb­nej Ci pożyczki na coś co jest Ci zbędne.

Droga do wolności

Sła­wo­mir Śnie­gocki opi­sał dla Cie­bie, w książce Inwe­stuj we wła­sny dług, drogę do wol­no­ści, do dnia, w któ­rym nie będziesz miał i nie weź­miesz już wię­cej nie­po­trzeb­nej pożyczki. Opi­sana droga składa się z 7 kro­ków, ale tak naprawdę każ­dym kolej­nym  kro­kiem będzie każdy dzień, w któ­rym twoje zadłu­że­nie zma­leje. Każdy dzień, w któ­rym nie zadłu­żysz się nie potrzeb­nie, przy­bliży Cię do wol­no­ści. Wiem, że po prze­czy­ta­niu będziesz bli­żej tej wol­no­ści, ale pamię­taj, że nie wystar­czy tylko  prze­czy­tać książki Inwe­stuj we wła­sny dług. Musisz wyko­rzy­stać wie­dzę, jaką prze­każe Ci Sła­wo­mir Śnie­gocki i to głów­nie od Cie­bie zależy, jak szybko doj­dziesz do dnia, w któ­rym nie będą Cię nie­po­koić pożyczki :) Jeśli chcesz spła­cić swoje pożyczki szyb­ciej i przy­jem­niej powi­nie­neś prze­czy­tać książkę Sła­wo­mira Śnie­goc­kiego Inwe­stuj we wła­sny dług i wyko­rzy­stać wie­dzę, którą zyskasz dzięki tej lek­tu­rze, aby wyjść z zadłu­że­nia. Życzę Ci żebyś był wolny finan­sowo ;)

P.S. Złoty Klub Zło­tych Myśli

Pamię­taj — zapi­su­jąc się do Zło­tego Klubu Zło­tych Myśli otrzy­masz 10% zwrotu kosz­tów książki, a za samo zapi­sa­nie się otrzy­masz 5zł, dzięki któ­rym możesz kupić taniej książki. Sam widzisz, że warto, więc zapisz się już teraz.

  • Share/Bookmark

Recenzja , , , , , ,

Sławomir Śniegocki – Inwestuj we własny etat

16 lutego 2010
Sławomir Śniegocki - Inwestuj we własny etat

Sła­wo­mir Śnie­gocki — Inwe­stuj we wła­sny etat

Jak inwe­stu­jesz swoje zarobki?

Co robisz ze swo­imi zarob­kami? Czy wyda­jesz je tylko na rachunki i przy­jem­no­ści, a może część z nich inwe­stu­jesz? Twier­dzisz, że nie masz pie­nię­dzy na inwe­sto­wa­nie? Możesz zacząć od jed­nej zło­tówki, a z  pew­no­ścią masz w tej chwili wię­cej zło­tó­wek w swoim port­felu ;) Książka „Inwe­stuj we wła­sny etat” Sła­wo­mira Śnie­goc­kiego pozwoli Ci uświa­do­mić sobie, że inwe­sto­wa­nie jest pro­ste, że możesz zacząć inwe­sto­wać od nie­wiel­kich kwot, że z odpo­wied­nim podej­ściem i wie­dzą, możesz zaro­bić wię­cej, niż wydaje Ci się moż­liwe :) Sła­wo­mir Śnie­gocki w książce „Inwe­stuj we wła­sny etat” prze­ko­nuje, że wła­śnie w tej chwili jest naj­od­po­wied­niej­szy moment żebyś zaczął inwe­sto­wać. Autor poka­zuje Ci dzia­ła­nie pro­centu skła­da­nego i jak istotne, żebyś zaczął z niego korzy­stał już teraz.

Nasta­wie­nie do inwestowania

Cho­dzi­łeś do szkoły i mia­łeś swoje ulu­bione przed­mioty. Mia­łeś też przed­mioty, któ­rych nie lubi­łeś, na któ­rych każda spę­dzona minuta była dla Cie­bie minutą stra­coną. Twoi kole­dzy mieli swoje ulu­bione przed­mioty. Co was róż­niło przy wybo­rze ulu­bio­nego przed­miotu? Było to wasze nasta­wie­nie i zdol­no­ści. Oso­bi­ście nie prze­pa­da­łem za nie­miec­kim, ale wystar­czyła zmiana nauczy­ciela i zaczą­łem pozy­tyw­niej patrzeć na ten język i chęt­niej przy­cho­dzić na lek­cje. Wraz ze zmianą nasta­wie­nia polep­szyły się rów­nież moje oceny z tego przed­miotu :D Sam wiesz, że zmiana począt­ko­wego nasta­wie­nia ma duże zna­cze­nie przy dowol­nym zada­niu. Wiesz rów­nież, że zada­nia do któ­rych pod­cho­dzisz z entu­zja­zmem wycho­dzą Ci lepiej. Dla­tego tak istotne jest nasta­wie­nie z jakim pod­cho­dzisz do inwe­sto­wa­nia. W książce „Inwe­stuj we wła­sny etat” Sła­wo­mir Śnie­gocki twier­dzi, że Twoje nasta­wie­nie, jest pierw­szym skład­nik suk­cesu – sam już powi­nie­neś wie­dzieć dla­czego. Dru­gim skład­ni­kiem suk­cesu według Sła­wo­mira Śnie­goc­kiego jest czas. Przede wszyst­kim cho­dzi o to kiedy zaczniesz inwe­sto­wać. Według autora książki „Inwe­stuj we wła­sny etat” im wcze­śniej zaczniesz inwe­sto­wać, tym dłu­żej będziesz mógł się cie­szyć z owo­ców swo­ich inwe­sty­cji. Czy wiesz jak cenny jest Twój Czas? Sła­wo­mir Śnie­goc­kiego w książce „Inwe­stuj we wła­sny etat” pomaga Ci zro­zu­mieć war­tość swo­jego czasu.

W co inwestować?

Pew­nie chciał­byś inwe­sto­wać, ale nie wiesz w co. Na to nie ma zło­tych roz­wią­zań, ale Sła­wo­mir Śnie­gocki w książce „Inwe­stuj we wła­sny etat” przed­sta­wia Ci trzy naj­istot­niej­sze rodzaje inwe­sty­cji, które pomogą Ci osią­gnąć wol­ność finan­sową. Są to w kolejności:

  1. Inwe­sto­wa­nie we wła­sny dług.
  2. Inwe­sto­wa­nie w siebie.
  3. Inwe­sto­wa­nie w cudzą firmę.

Pla­no­wa­nie

Co Twoim zda­niem zwięk­sza suk­ces Two­ich dzia­łań? Prze­czy­ta­łeś nagłó­wek tego frag­mentu i wiesz, że to wła­śnie pla­no­wa­nie pomoże Ci osią­gnąć suk­ces. Sze­rzej o pla­no­wa­niu pisze Sła­wo­mir Śnie­gocki w swo­jej książce „Inwe­stuj we wła­sny etat”, więc zapla­nuj swój suk­ces już dziś – zwięk­szy to znacz­nie Twoje szanse, że osią­gniesz go naprawdę :)

Gdzie jesteś? Gdzie chciał­byś być?

Naj­więk­szą moim zda­niem zaletą książki Sła­wo­mira Śnie­goc­kiego „Inwe­stuj we wła­sny etat” jest pomoc w zro­zu­mie­niu, gdzie znaj­du­jesz się obec­nie ze swo­imi finan­sami i gdzie chcesz zna­leźć się w przy­szło­ści oraz pomoc w zro­zu­mie­niu drogi jaką musisz przejść od Two­jego finan­so­wego dziś, do Two­jego finan­so­wego jutra.

Zda­nie na koniec

Jeśli inte­re­suje Cię inwe­sto­wa­nie powi­nie­neś prze­czy­tać książkę Sła­wo­mira Śnie­goc­kiego „Inwe­stuj we wła­sny etat”, jeśli jed­nak chcesz być jutro w tym samym miej­scu w jakim jesteś dziś ta lek­tura nie da  Ci nic.

P.S. Złoty Klub Zło­tych Myśli

Pamię­taj — zapi­su­jąc się do Zło­tego Klubu Zło­tych Myśli otrzy­masz 10% zwrotu kosz­tów książki, a za samo zapi­sa­nie się otrzy­masz 5zł, dzięki któ­rym możesz kupić taniej książki. Sam widzisz, że warto, więc zapisz się już teraz.

  • Share/Bookmark

Recenzja , , , ,

Neil Gaiman – Koralina

12 lutego 2010
Neil Gaiman - Koralina

Neil Gaiman — Koralina

Naj­pierw obej­rza­łem film

Już ponad rok temu widzia­łem film „Kora­lina i tajem­ni­cze drzwi” i już wtedy wie­dzia­łem, że film powstał na pod­sta­wie książki, ale cze­kało na mnie dużo innych ksią­żek do prze­czy­ta­nia i poszu­ki­wa­nia papie­ro­wej „Kora­liny” odło­ży­łem na póź­niej. Film „Kora­lina i tajem­ni­cze drzwi” to kolo­rowa bajka, pełna dzi­wów i magii, prze­peł­niona cudami i nie­zwy­kło­ściami. Pewne jest jedno — po obej­rze­niu filmu nigdy wię­cej nie spoj­rzysz na guziki tak samo.

Neil Gaiman - Koralina

Neil Gaiman — Koralina

Film przed­sta­wia histo­rię Kora­liny, która wraz z rodzi­cami prze­pro­wa­dza się do sta­rego domu, w któ­rym miesz­kają rów­nież inni loka­to­rzy. Kora­lina jest znu­dzona szarą rze­czy­wi­sto­ścią i rodzi­cami, któ­rzy są  pochło­nięci pracą. Pew­nego dnia odkrywa zacza­ro­wany świat scho­wany za czter­na­stymi drzwiami i poznaje tam „drugą matkę”, która poświęca jej całą swoją uwagę i speł­nia każdą zachciankę oraz poka­zuje cuda świata po dru­giej stro­nie drzwi. Każdy miesz­ka­niec domu ma swo­jego odpo­wied­nika po dru­giej stro­nie drzwi i każdy z nich jest bar­dziej magiczny i zadziwiający.

Kora­lina szybko prze­ko­nuje się, że „druga matka” nie jest taka wspa­niała za jaką chcia­łaby ucho­dzić – bajka się koń­czy i Kora­lina musi prze­chy­trzyć „drugą matkę”, żeby wró­cić do swo­jego świata, do swo­ich rodziców.

Film „Kora­lina i tajem­ni­cze drzwi” prze­peł­niony jest kolo­rami, które zachwy­cają, ale rów­nież kolo­rami, które prze­ra­żają, szcze­gól­nie naj­młod­szego widza, ale wiesz prze­cież dobrze, że każda bajka ma szczę­śliwe zakoń­cze­nie :)

Papie­rowa koralina

Zapo­mnia­łem o „Kora­li­nie” i minął rok zanim zaczą­łem swoje poszu­ki­wa­nia na nowo i tu poja­wiły się pewne trud­no­ści, bo prze­glą­da­jąc Inter­net zna­la­złem dwie książki „Kora­lina” Neila Gaimana i róż­niły się okładką, ilo­ścią stron i rokiem wyda­nia. Trud­ność tą roz­wią­zał fakt, że w biblio­tece była dostępna tylko star­sza wer­sja, którą prze­czy­ta­łem, a następ­nie zaj­rza­łem do empiku i porów­na­łem z now­szym wyda­niem. Nowa wer­sja od sta­rej w istot­nych wer­sjach różni się jedy­nie okładką. Nowa wer­sja „Kora­liny” na okładkę zro­bioną na pod­sta­wie filmu – jest kolo­rowa i przy­ciąga uwagę. Star­sze wyda­nie „Kora­liny” ma mrocz­niej­szą okładkę, ale już ilu­stra­cje we wnę­trzu są takie same w obu wydaniach.

„Kora­lina” Neila Gaimana jest krótką książką. Prze­czy­ta­łem ją szybko i muszę powie­dzieć, że film podo­bał mi się bar­dziej. W książce „Kora­lina” bra­kuje budo­wa­nia cudow­no­ści świata po dru­giej stro­nie drzwi – widać jedy­nie kilka nie­zwy­kło­ści i szybko wycho­dzą na jaw złe inten­cje „dru­giej matki”, nato­miast w fil­mie Kora­lina odwie­dza ten świat kil­ka­krot­nie i poznaje nowe dziwa, które buduje dla niej druga matka. Nor­malny świat w porów­na­niu do świata po dru­giej stro­nie drzwi jest szary, ale w książce nie zdą­ży­łem tego poczuć tak mocno jak pod­czas oglą­da­nia filmu.

Histo­ria opo­wie­dziana w książce, różni się od opo­wia­da­nej w fil­mie i jedy­nie te pewne róż­nice zachę­ciły mnie do prze­czy­ta­nia książki do końca, bo muszę przy­znać, że Neil Gaiman zbu­do­wał ory­gi­nalną opo­wieść. Boha­te­ro­wie jego książki są nie­ty­powi, a ich odpo­wied­niki po dru­giej stro­nie drzwi są jesz­cze bar­dziej ory­gi­nalni. Na tyl­nej okładce star­szego wyda­nia „Kora­liny” Diana Wynne Jones porów­nuje ją do „Ali­cji w Kra­inie Cza­rów”. Diana twier­dzi, że „Kora­lina” jest cie­kaw­sza i ory­gi­nal­niej­sza. Mi nie odpo­wiada zwa­rio­wany, wręcz sza­lony, świat Ali­cji i wolę bar­dziej upo­rząd­ko­wany świat Kora­liny. Uwa­żam, że świat Kora­liny mimo swej cudow­no­ści i baj­ko­wo­ści jest logiczny i podoba  mi się bar­dziej niż świat Ali­cji, ale Ty możesz mieć inne zda­nie – chęt­nie go posłu­cham ;)

P.S. o Alicji

Czy sły­sza­łeś, że już nie­długo w kinach uka­rze się ekra­ni­za­cji „Ali­cji w Kra­inie Cza­rów”? Zamie­rzam go obej­rzeć. Chęt­nie zoba­czę jak hol­ly­wo­odz­kim twór­com udało się przed­sta­wić sza­lony świat Alicji.

  • Share/Bookmark

Książki z biblioteki, Recenzja , , , , , ,

Następna Strona »