Posty oznaczane jako Książka

Katarzyna Grochola — A nie mówiłam

7 września 2010
Katarzyna Grochola - A nie mówiłam

Kata­rzyna Gro­chola — A nie mówiłam

Już mi nie czy­tają :(

Urlop się skoń­czył i już mi nie czy­tają :( Wra­cam do czy­ta­nia samemu. To chyba dla­tego następna książka Kata­rzyny Gro­choli stra­ciła dla mnie dużo ze swego uroku. Po pro­stu mi się bar­dziej podo­bało jak słu­cha­łem mojego Sło­neczka.

Sama obec­ność uko­cha­nej osoby może zmie­nić Twoje spoj­rze­nie na dowolną czyn­ność. Chyba zgo­dzisz się ze mną, że znacz­nie lepiej robić coś z kimś Ci bli­skim niż samemu. Wtedy nawet naj­prost­sza czyn­ność może nabrać kolorów.

Tro­chę o szczęściu

Moje Sło­neczko zna­la­zło nie­dawno pewien cytat, który mu się bar­dzo spodobał:

„Szczę­ście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się je dzieli”

Wie­lo­krot­nie to spraw­dzi­łem. Skut­kuje za każ­dym razem, więc dziel się szczę­ściem. Im wię­cej rado­ści dasz innym tym wię­cej będziesz miał jej sam.

I chyba dla­tego książka Kata­rzyny Gro­choli A nie mówi­łam, nie wywarła na mnie tak sil­nego wra­że­nia jak poprzed­nie czę­ści cyklu żaby i anioły.  Bo jedno szczę­ście nie może się rów­nać szczę­ściu do kwa­dratu. Wła­śnie tak mno­żyła się nasza radość gdy moje Sło­neczko czy­tało mi wcze­śniej­sze czę­ści (na doda­tek na wczasach).

A co z humorem

Kata­rzyna Gro­chola w swo­jej książce A nie mówi­łam, dalej bawi i śmie­szy. Ale dla mnie ta pozy­cja wypa­dła sła­biej. Po pierw­sze przez to, że nie mno­ży­łem przy niej szczę­ścia ze swoim Słon­kiem.

Po dru­gie mówi, że ape­tyt rośnie w miarę jedze­nia. Moż­liwe, że powi­nie­nem sobie zro­bić, dłuż­szą prze­rwę po mię­dzy pozy­cjami, bo chyba zaczą­łem się przejadać.

Ale dalej ją pole­cam jako humo­ry­styczną opo­wieść o miło­ści. Nie­które nie­po­ro­zu­mie­nia, które poja­wiają się w gło­wie Judyty (głów­nej boha­terki) są prze­ko­miczne dla obser­wa­tora z boku, czyli np.: dla Cie­bie jeśli zde­cy­du­jesz się prze­czy­tać tą książkę :D Rów­nież na moich ustach nie raz urósł wielki uśmiech. O taki :D

I tro­chę o smutku

W A nie mówi­łam jest jeden dla mnie bar­dzo smutny roz­dział. Pamię­tasz Borysa? To pies Judyty. Był z nią od pierw­szej czę­ści cyklu. W tej książce jego histo­ria się koń­czy :( Bar­dzo mnie to zasmu­ciło, bo kie­dyś zna­la­złem się w podob­nej sytuacji.

Od naj­wcze­śniej­szych czę­ści mojego życia, które są w mojej pamięci mia­łem psa. Rudego kun­dla nazwa­nego Azor. Prze­żył ze mną  18 lat jeśli nie wię­cej. Ale tak w życiu jest, że wszel­kie histo­rie się koń­czą :( Na szczę­ście zaczy­nają się nowe :)

Minęło już kilka lat, ale ten jeden roz­dział przy­po­mniał mi o smutku z powodu utraty przy­ja­ciela. Może też musia­łeś się poże­gnać ze swoim zwie­rząt­kiem. Nie ważna czy to pies czy cho­mik. Jeśli się przy­wią­żesz tra­cisz cząstkę sie­bie wraz z jego odej­ściem. Kata­rzyna Gro­chola przy­bliży Ci uczu­cia czło­wieka po stra­cie towa­rzy­sza. Wystar­czy, że prze­czy­tasz tą książkę.

Podwo­je­nie pensji

Nie ma chyba czło­wieka, który lubi być długo smut­nym. Pew­nie Ty też wolisz być szczę­śli­wym, ja na pewno. Pamiętaj:

„Szczę­ście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się je dzieli”

więc teraz o czymś co naj­bar­dziej mnie roz­ba­wiło w książce. Wiesz jak można wyne­go­cjo­wać dwu­krotny wzrost pen­sji? Wystar­czy powiedzieć:

„A dla­czego nie dwa razy więcej?”

Judy­cie udaje się to natu­ral­nie, przez nie­po­ro­zu­mie­nia. Bar­dzo zabawne nie­po­ro­zu­mie­nia. A tych nie­po­ro­zu­mień w książce jest znacz­nie wię­cej, ale o tym będziesz musiał sam się prze­ko­nać czy­ta­jąc książkę A nie mówi­łam.

  • Share/Bookmark

Książki z biblioteki, Recenzja , , ,

Robert Kiyosaki — Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec

23 sierpnia 2010
Robert Kiyosaki - Bogaty Ojciec Biedny Ojciec

Robert Kiy­osaki — Bogaty Ojciec Biedny Ojciec

Moje waka­cyjne czytanie

Opi­sa­łem książki, które prze­czy­tało mi moje Sło­neczko pod­czas naszego wyjazdu. Czas na książkę, którą ja mu czy­ta­łem na naszych wcza­sach. Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec jest tą pozy­cją, któ­rej słu­chało moje Sło­neczko.

Trud­ność jest taka, że nie każdy chce czy­tać. Dosłow­nie. Wielu doro­słych pola­ków nie prze­czy­tało w ciągu roku nawet jed­nej książki. Moje Sło­neczko też woli inną lek­turę, o czym już pisa­łem, ale zgo­dziło się słu­chać jak będę czy­tał to co napi­sał Robert Kiy­osaki.

Dla­czego aku­rat taką książkę wybra­łem do czy­ta­nia? Ponie­waż już od jakie­goś czasu zaczą­łem się inte­re­so­wać wła­snym roz­wo­jem i spo­so­bami na zara­bia­nie pie­nię­dzy w nie­co­dzienny spo­sób. Moje Sło­neczko jest naj­waż­niej­szą osobą dla mnie na całym świe­cie, więc chce się z nim dzie­lić naj­lep­szymi rze­czami jakie poznaje.

Pie­nią­dze szczę­ścia nie dają…

Pew­nie sły­sza­łeś to przy­sło­wie, ale odpo­wiedz szcze­rze czy wolał­byś byś nie­szczę­śli­wym z pie­niędzmi czy bez? Robert Kiy­osaki odpo­wiada na to pyta­nie z doświad­cze­nia. Był biedny i był bogaty i lżej mu było gdy miał dużo pie­nię­dzy. A Tobie kiedy byłoby lżej? Gdy­byś mógł nie mar­twić się o zawią­za­nie końca z koń­cem czy kiedy musiał­byś cały czas się przej­mo­wać jak prze­żyć następny miesiąc?

Ja lubię doda­wać coś do tego powie­dze­nia: Pie­nią­dze szczę­ścia nie dają, ale spra­wiają, że życie jest prost­sze. Chyba łatwo się z tym zgo­dzić. Prze­cież znasz przy­sło­wie, że jeśli nie wia­domo o co cho­dzi, to pew­nie cho­dzi o pie­nią­dze. Sta­tycz­nie jest tak, że naj­wię­cej kłótni krąży wokół pie­nię­dzy, a wła­ści­wie ich braku. O ile mniej masz kło­po­tów kiedy nie musisz się mar­twić o prze­ży­cie kolej­nego mie­siąca, kiedy zgro­ma­dzi­łeś wystar­cza­jąco akty­wów, które pozwolą Ci na zosta­nie rentierem?

Wol­ność finansowa

Wiesz co mogą Ci dać pie­nią­dze i odpo­wied­nia inte­li­gen­cja finan­sowa? Mogą Ci pozwo­lić zostać wol­nym finan­sowo. Co dla Cie­bie ozna­cza wol­ność finan­sowa? Co pozwoli Ci osią­gnąć? Czy dzięki niej będziesz mógł naresz­cie sku­pić się na tym co naj­waż­niej­sze dla Cie­bie, a nie dla Two­jego szefa? A może pozwoli Ci osią­gnąć coś rów­nie waż­nego? Zasta­nów się nad tym.

Łatwo przy­szło, łatwo poszło

Zwró­ci­łeś uwagę, że napi­sa­łem, co mogą dać Ci pie­nią­dze i inte­li­gen­cja finan­sowa? Bo tak naprawdę ilość pie­nię­dzy jaką posia­dasz nie ma zna­cze­nia. Bez inte­li­gen­cji finan­so­wej stra­cisz wszystko. Wiesz ilu ludzi po wygra­nej w lotko stra­ciło wszyst­kie pie­nią­dze? Według infor­ma­cji w komen­ta­rzach na stro­nie notowany.pl 90% lotto milio­ne­rów prę­dzej czy póź­niej traci całą wygraną. Aż narzuca się kolejne przy­sło­wie: Łatwo przy­szło, łatwo poszło.

Aktywa Cię kar­mią, Pasywa Cię jedzą

Zaczą­łem swoją drogę do wol­no­ści finan­so­wej od edu­ka­cji. Lubię czy­tać i inte­re­suję się coraz bar­dziej tema­tyką roz­woju oso­bi­stego i inte­li­gen­cją finan­sową, więc czy­tam coraz wię­cej. Naj­waż­niej­szą rze­czą, któ­rej nauczy­łeś się z książki Roberta Kiy­osaki Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec jest róż­nica pomię­dzy pasy­wami, a aktywami.

Tak jak mówi nagłó­wek tego frag­mentu aktywa Cię kar­mią, a pasywa Cię jedzą lub defi­ni­cja z pieniędzmi:

  • Aktywa wkła­dają pie­nią­dze do Two­jej kieszeni
  • Pasywa wycią­gają pie­nią­dze z two­jej kieszeni

Jak już znasz defi­ni­cje to łatwo powie­dzieć czego chciał­byś mieć wię­cej :D

Twój dom to?

Pozna­łeś defi­ni­cję akty­wów i pasy­wów. Czy zaczą­łeś się zasta­na­wiać nad tym które rze­czy w Twoim życiu są pasy­wami, a które akty­wami? Np: do któ­rej grupy zali­czył­byś swój dom?

Żeby poznać odpo­wiedź jakiej udzie­lił Robert Kiy­osaki naj­le­piej żebyś prze­czy­tał jego książkę Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec. Przy oka­zji jej czy­ta­nia roz­wi­niesz swoją inte­li­gen­cję finan­sową, a to zmieni wiele w Twoim życiu.

Zmiana na lep­sze, drogą do wol­no­ści finansowej

Wiesz, że świat zmie­nia się codzien­nie. Jed­nak wielu ludzi nie chce się zmie­niać. Ucieka od zmian, boi się ich. Ja zmie­niam swoje życie ponie­waż tego chcę. Oczy­wi­ście zmie­niam na lep­sze, bo to jedyna słuszna zmiana :D

Jeśli chcesz polep­szyć swoje życie np:

  • zara­biać więcej,
  • być szczę­śliw­szym,
  • mieć kochaną rodzinę,
  • itd.

wiesz od czego musisz zacząć? Od zmiany sie­bie. To takie pro­ste i takie trudne. Póki nie posta­no­wi­łem się zmie­nić, póki nie pod­ją­łem dzia­ła­nia, wszystko w moim życiu bie­gło jed­nym torem, nad któ­rym nie mia­łem żadnej kon­troli. Teraz mam więk­szy wpływ na kie­ru­nek, w któ­rym jedzie mój pociąg.

Siądź za ste­rami swo­jego pociągu, samo­chodu lub łodzi. Wybierz swój pojazd w zależ­no­ści od sie­bie, ale naj­waż­niej­sze żebyś to Ty decy­do­wał, w którą stronę będzie się poru­szał. Zacznij swoją podróż od prze­czy­ta­nia książki Roberta Kiy­osaki Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec, która odmie­niła już życie milio­nów ludzi.

P.S. Cena i wydawnictwo

W Pol­sce książki Roberta Kiy­osaki wydaje wydaw­nic­two IPE. Wszystko byłoby dobrze gdyby ta firma sama sobie nie pod­ci­nała nóg. Gdyż w inter­ne­cie można zna­leźć książki z tego wydaw­nic­twa nawet 20% taniej, niż na ofi­cjal­nej stro­nie IPE. Wcze­śniej poda­wa­łem Ci link do księ­garni selkar.pl, któ­rej naj­bar­dziej ufam i w któ­rej ceny są jed­nymi z naj­niż­szych. Tutaj zaś link do Boga­tego Ojca na IPE, które cza­sem ofe­ruje jakieś pro­mo­cje i dokłada dodat­kowe książki do zaku­pów, ale zniżka w selkar.pl jest tak duża, że nawet po zaku­pach w nim mógł­bym sobie pozwo­lić na kupno tej pro­mo­cyj­nej pozy­cji, a i tak poniósł­bym mniej­sze koszty.

P.S. Mapa myśli

Ze względu na to, że jestem tre­ne­rem intelektualnie.pl i zaj­muje się edu­ka­cją posta­no­wi­łem doda­wać do recen­zji doty­czą­cych roz­woju oso­bi­stego notatkę z książki w postaci mapy myśli, więc oto ona:

  • Share/Bookmark

Recenzja, Rozwój , , , , ,

Tadeusz Niwiński — Bóg Einsteina

16 sierpnia 2010
Tadeusz Niwiński - Bóg Einsteina

Tade­usz Niwiń­ski — Bóg Einsteina

Draż­liwy temat — ciężki orzech do zgryzienia

Temat wiary jest jed­nym z naj­bar­dziej kon­tro­wer­syj­nych. Powo­duje naj­wię­cej emo­cji i jest powo­dem olbrzy­miej ilo­ści kon­flik­tów, zarówno obec­nie jak i w naj­bar­dziej zamierz­chłych cza­sach. Tade­usz Niwiń­ski pod­jął jed­nak tema­tykę Boga w książce Bóg Ein­ste­ina.

Spory o słusz­ność wyzna­nia bywają bar­dzo krwawe, trwają latami i nie­kiedy koń­czą się tym, że druga strona umiera, a wła­ści­wie zostaje zabita przez tą pierwszą.

Wiele reli­gii prze­stało ist­nieć , wła­śnie z powodu śmierci wyznaw­ców. Cza­sami całe kul­tury wymie­rały z nie­zna­nych naukow­com przy­czyn, cza­sami były pod­bi­jane przez inne kul­tury, a cza­sami znaj­dy­wały sobie innego lep­szego Boga.

Nawet w biblii można zna­leźć przy­kłady na to jak lud wybrany odsu­wał się od Boga i zaczął czcić odlane posągi bogów, a gdy dotarł do ziemi obie­ca­nej naje­chał ludy, które tam napo­tkał i znisz­czył ich miesz­kań­ców i wierzenia.

Czemu to przeczytałem?

Co mnie nakło­niło do kupie­nia książki o Bogu, skoro nie zaj­muję się  teo­lo­gią i nie mam w zwy­czaju o niej czy­tać na co dzień? Przede wszyst­kim dla­tego, że Bóg Ein­ste­ina był sprze­da­wany w waka­cyj­nej pro­mo­cji Zło­tych MyśliLast Minute.

Zakup ebo­oka jest w tej pro­mo­cji o połowę tań­szy, dokła­da­jąc do tego Złote Punkty ebook kosz­to­wał mnie około 40% ceny. Ale nawet wielka obniżka nie skło­ni­łaby mnie do zakupu książki, któ­rej nie mam zamiaru prze­czy­tać, więc naj­pierw prze­czy­ta­łem dar­mowy frag­ment. Zacie­ka­wił mnie temat i spo­sób pisa­nia Tade­usza Niwiń­skiego. Dla­tego posta­no­wi­łem kupić całego ebo­oka i wydać około dychy, w końcu to promocja.

Ebook, czy­tam bo taniej

Zwró­ci­łeś uwagę na to, że kupi­łem ebo­oka? Zgo­dzisz się ze mną, ze nie trzeba wszyst­kich utwo­rów, kupo­wać? Czę­sto wystar­czy Ci postać elek­tro­niczna, szcze­gól­nie ze względu, że pozwala mi to zaosz­czę­dzić nawet kil­ka­na­ście zło­tych. Nie musisz też pła­cić za wszystko co czy­tasz, prze­cież są biblio­teki i wiele dar­mo­wych publi­ka­cji elektronicznych.

Dla­czego tyle religii?

I co z tym Bogiem Ein­ste­ina? Z pew­no­ścią wiesz, że na ziemi jest wiele reli­gii. Tade­usz Niwiń­ski przy­bliża kilka z nich  w celu porów­naw­czym. Jak potra­fią być podobne, a jak różne zarazem.

Autor ebo­oka zasta­na­wia się dla­czego powsta­wały reli­gię. Znaj­duje kilka odpo­wie­dzi. Reli­gia, pozwa­lała na:

  • Wyja­śnie­nie ludziom nie­zna­nych im rze­czy – wyobraź sobie jaski­niowca, który widzi pio­run ude­rza­jący w drzewo, czy tak ciężko zro­zu­mieć, że uznaje go za gniew boży?
  • Kon­tro­lo­wa­nie jed­nych ludzi przez dru­gich – z pew­no­ścią sły­sza­łeś o egip­skim kapła­nach i jak potra­fili wyko­rzy­stać swoją wie­dzę by zastra­szyć ciemny lud, podobne metody znaj­dziesz nawet w dzi­siej­szych czasach.
  • Pozwala wpa­jać dobre nawyki – zasta­na­wia­łeś się dla­czego np: Bóg kazał odpo­czy­wać w nie­dzielę, albo w wyzna­czo­nych dniach pościć? Jest to dobre dla Cie­bie i Two­jego orga­ni­zmu. Widzia­łeś w Inter­ne­cie jak skut­kuje odży­wia­nie w fast foodach? Czy nie uwa­żasz, że tym ludziom przy­da­łaby się dieta?

Ate­izm wiarą?

Wiesz, że rów­nież na ate­izm można patrzeć jak na wiarę? Z tego jak wypo­wia­dają się osoby wyzna­jący tą dok­trynę możesz dojść do wnio­sku, że oni też wie­rzą, tylko ich wiara jest inna, niż kato­licka. Kim jest ich bóg? Jeśli się w słu­chasz w ich słowa to szybko odkry­jesz, że jest nim nauka lub natura.

Jedna reli­gia, a odła­mów tyle ile wyznawców

Nawet w jed­nej reli­gii ciężko o zgodę. Powstają przez to różne sekty i odga­łę­zie­nia. Świad­czy to tylko o tym, jak jeste­śmy różni.

Twój obraz Boga jest inny niż mój, nawet jeśli wyzna­jemy tę samą wiarę. Dla­tego tak ciężko dojść do poro­zu­mie­nia, ponie­waż zanim do niego doj­dzie, trzeba usta­lić wspólne fakty i punkty, a pra­wie nikt tego nie robi.

Roz­po­zna­nie wspól­nego pola to dopiero począ­tek. Nad tym pra­cuje Tade­usz Niwiń­ski. Żeby nie dzie­lić ludzi na wie­rzą­cych i nie­wie­rzą­cych ponie­waż wszy­scy wie­rzymy. Według autora powin­ni­śmy się prze­stać kłó­cić i połą­czyć siły w lep­szym pozna­niu boga i jego natury.

Dla kogo ten ciężki orzech?

Jeśli uzna­jesz swoją wiarę za nie­ska­la­nie czy­stą i jedyną słuszną nie masz co czy­tać Boga Ein­ste­ina, może Cię ona jedy­nie zde­ner­wo­wać. Jeśli jed­nak chciał­byś się bli­żej przyj­rzeć Bogu, róż­nym reli­giom i ich wie­rze, będzie to bar­dzo cie­kawa lektura.

Za papieża Jana Pawła II zostało powie­dziane, że zba­wie­nie nie zależy od wiary lecz od uczyn­ków. Czy nie oto cho­dzi, żeby być dobrym dla sie­bie i innych? Moim zda­niem wła­śnie o to. Reli­gia tu nie jest naj­waż­niej­sza. Bo możesz spo­tkać ludzi szla­chet­nych i okrut­nych wyzna­ją­cych każdą wiarę.

P.S. Złoty Klub Zło­tych Myśli

Pamię­taj — zapi­su­jąc się do Zło­tego Klubu Zło­tych Myśli otrzy­masz 10% zwrotu kosz­tów książki, a za samo zapi­sa­nie się otrzy­masz 5zł, dzięki któ­rym możesz kupić taniej książki. Sam widzisz, że warto, więc zapisz się już teraz.

  • Share/Bookmark

Recenzja, Złote Myśli , , , , ,

Terry Brooks — Talizmany Shannary

14 lipca 2010
Terry Brooks - Talizmany Shannary

Terry Bro­oks — Tali­zmany Shannary

Dobry czy zły?

Tali­zmany Shan­nary to 7 tom cyklu Shan­nara. Prze­czy­ta­łem wszyst­kie poprzed­nie i czy­tam dalej. W tej czę­ści naj­bar­dziej zacie­ka­wił mnie wątek prze­cią­ga­nia Para na złą stronę. Już kilka razy spo­ty­ka­łem się z takim moty­wem w innych książ­kach i fil­mach i zaczyna mnie to coraz bar­dziej cie­ka­wić. Co powo­duje, że czło­wiek doko­nuje zdrady? Dla­czego potrafi się tak rady­kal­nie zmie­nić? Wczo­raj był przy­ja­cie­lem, a dziś już wro­giem. Jak to możliwe?

Zwąt­pie­nie

Powody mogą być różne. Możesz zoba­czyć, że na Parze były wyko­rzy­sty­wane bar­dzo sub­telne metody pra­nia mózgu. Pozwo­lono mu wie­rzyć w rze­czy, które nie wyda­rzyły się w rze­czy­wi­sto­ści. Za pomocą ilu­zji, odpo­wied­nio dobra­nych słów Par zaczął wąt­pić w siebie.

Wiesz jakiego czło­wieka naj­ła­twiej zła­mać? Tego, który nie ma już nadziei. Tego, który stra­cił wszystko co dla niego ważne. Wtedy możesz mu wmó­wić nie­mal wszystko. Czło­wiek na dnie uwie­rzy w cokol­wiek, żeby zapo­mnieć o swo­ich smutkach.

Droga na ciemną stronę

Wła­śnie wiara jest tutaj naj­waż­niej­sza. To co powta­rzają boha­te­rowi, któ­rego chcą prze­ko­nać do przej­ścia na drugą stronę nie musi być prawdą. W więk­szo­ści histo­rii spo­tkasz się z prze­cią­ga­niem pozy­tyw­nego boha­tera na stronę zła. Znacz­nie rza­dziej w książ­kach próby prze­ko­na­nia nega­tyw­nego boha­tera na ścieżkę dobra.

Terry Bro­oksTali­zma­nach Shan­nary opi­suje pro­ces prze­cią­ga­nia boha­tera pozy­tyw­nego na stronę zła. Cza­sami zasta­na­wiam się czemu siły zła zadają sobie tyle trudu, żeby robić coś takiego. Jakby mieli za mało osób po swo­jej stro­nie do podziału łupów.

Siły zła pod­cho­dzą do swo­jej pracy bar­dzo meto­dycz­nie i z dużą cier­pli­wo­ścią. Nie wystar­czy podejść boha­tera z jed­nej strony. Należy zasto­so­wać kilka pla­nów i cały czas kon­tro­lo­wać ich efekty. Należy też wyka­zać się cier­pli­wo­ścią. (Aż chcia­łoby się być tak meto­dycz­nym i wytrwa­łym w dąże­niu do swo­ich celów.)

Dopiero wszyst­kie te wysiłki pro­wa­dzą do osią­gnię­cia celu. Boha­ter pod­dany tak inten­syw­nemu i dłu­go­trwa­łemu pra­niu mózgu może zdra­dzić swoim naj­bliż­szych przyjaciół.

Oca­le­nie

Co może oca­lić boha­te­rem przed przej­ściem na ścieżkę zła? Terry Bro­oks ma 2 odpo­wie­dzi. Pierw­szą z nich jest miłość. Jako naj­sil­niej­sza emo­cja, która potrafi poru­szyć góry, może rów­nież przy­cią­gnąć do świa­tła. Chcia­łoby się mieć osobę, która tak Cię kocha, że jest gotowa pójść do jaskini lwa żeby Cię odzyskać.

Drugą odpo­wie­dzią jaką udziela autor jest prawda, a wła­ści­wie Miecz Prawdy, od któ­rego cała seria Shan­nary się zaczęła. Prawda nie zawsze jest miła, ale ma na pewno jedno prze­wagę nad kłam­stwem — łatwiej jest ją pamię­tać. Z kłam­stwem jest zawsze ten pro­blem, że musisz pamię­tać co i komu nakłamałaś.

P.S.

Wiesz kogo naj­czę­ściej okła­mu­jemy? Taki dziwny jest ten świat, że naj­czę­ściej okła­mu­jemy tych, któ­rych naj­bar­dziej kochamy oraz siebie.

  • Share/Bookmark

Książki z biblioteki, Recenzja , , ,

Neil Gaiman — Nigdziebądź

2 lipca 2010
Neil Gaimna - Nigdziebądź

Neil Gaimna — Nigdziebądź

Prze­ga­pione przystanki

W auto­bu­sie, tram­waju, metrze, a nawet pociągu możesz zoba­czyć wiele osób, które czy­tają. Czy­ta­łeś kie­dyś w auto­bu­sie lub innym środku trans­portu? Dla mnie to jest codzien­ność. Rza­dziej zda­rza mi się usiąść przed książką w domu niż w komu­ni­ka­cji miej­skiej, mimo że o miej­sce sie­dzące czę­sto jest trudno ;)

Pew­nie to wina War­szawy, gdzie na prze­jazdy do pracy i z pracy scho­dzi dużo czasu. Przez 4 lata jazda na uczel­nie zaj­mo­wała mi 30 minut dzien­nie w jedną stronę i póź­niej musia­łem jesz­cze wró­cić. Po tych 4 latach zmą­drza­łem — prze­pro­wa­dzi­łem się bli­żej :) Teraz mam pięć minut na uczel­nie, mimo że nie jestem już stu­den­tem :D

Ale nie o tym chcia­łem pisać. Cho­dziło o czy­ta­nie w auto­bu­sie. Czy zda­rzyło Ci się prze­ga­pić przy­sta­nek, bo za bar­dzo zaczy­ta­łeś się w książce? Mi się kilka razy zda­rzyło. Cza­sami w ostat­niej chwili orien­to­wa­łem się, że doje­cha­łem na miej­sce i muszę wysia­dać. Cza­sami zda­rzy­łem wysiąść, a cza­sami drzwi zamy­kały mi się przed nosem. Parę razy zda­rzyło mi się, że prze­je­cha­łem przy­sta­nek, na któ­rym mia­łem wysiąść. Takich przy­pad­ków nie było dużo, sam wiesz, że tak wcią­ga­ją­cych ksią­żek nie ma dużo :)

Ale wła­śnie Neil Gaiman napi­sał książkę, która spra­wiła, że prze­ga­pi­łem przy­sta­nek. To jest moim zda­niem jedna z naj­lep­szych reko­men­da­cji dla książki. Drugą rów­nie dobrą byłaby nie­prze­spana noc nad książką :D

Nig­dzie­bądź, to wła­śnie ta książka spra­wiła, że zapo­mnia­łem wysiąść, a mia­łem tak dużo przy­stan­ków do prze­je­cha­nia — 1, słow­nie — jeden. Wysia­dłem na dru­gim i tak dobrze, że się zorien­to­wa­łem w ostat­niej chwili :D Jeśli też przy­da­rzyło Ci się coś podob­nego podziel się tym. Podziel się książką, która spra­wiła, że prze­ga­pi­łeś przy­sta­nek lub nie prze­spa­łeś nocy.

Rela­tywny hałas

Hałas prze­szka­dza w czy­ta­nia. Zga­dzasz się z tym zda­niem? Czę­sto może Ci prze­szka­dzać hałas ulicy, gdy czy­tasz w auto­bu­sie czy innym środku trans­portu. Ale pew­nie zgo­dzisz się ze mną, że im cie­kaw­sza książka tym mniej zwra­casz uwagi na hałas czy to co dzieje się wokół Cie­bie. Jeśli naprawdę coś Cie wcią­gnie zapo­mi­nasz o resz­cie świata. Ponoć bar­dziej doty­czy to męż­czyzn. Kobiety są lep­sze w wyko­ny­wa­niu kilku rze­czy na raz, a męż­czyźni za to potra­fią sku­pić się na jed­nej czyn­no­ści i dopro­wa­dzić ją nie­mal do per­fek­cji. Wiesz kto naj­czę­ściej jest sze­fem kuchni?

Nuda codzien­nego życia

Czy codzienne życie wydaje Ci się nudne? Głów­nemu boha­te­rowi ono odpo­wia­dało. Miał piękną narze­czoną i dobrą pracę oraz kolek­cję trolli. I był szczę­śliwy. Ale cóż nie pisane mu było cie­szyć się tym zbyt długo. Wszystko zaczęło się o drzwi. Dokład­nie tak jak prze­po­wie­działa Richar­dowi May­hew pewna star­sza kobieta. Ale jak to czę­sto z prze­po­wied­niami bywa nie zwra­camy na nie uwagi lub nie są tym czym by nam się wyda­wało. O czym prze­ko­nał się Mak­bet z zupeł­nie innej książki, jak i Richard May­hewNig­dzie­bądź.

Metro — nie zbli­żaj się do kra­wę­dzi peronu

Wiesz jaką prze­wagę ma metro war­szaw­skie nad metrem lon­dyń­skim? Gdy do niego wsia­dasz, masz pew­ność, że jedziesz dobrą linią, naj­wy­żej kie­runki Ci się pomy­liły ;)
Duże rolę w Nig­dzie­bądź odgrywa metro i jego przy­stanki, a tak dokład­niej nazwy przy­stan­ków, ale pozwolę Ci to odkryć samemu. Napi­szę tylko jedno, że należy bar­dzo uwa­żać pod­cho­dząc do kra­wę­dzi peronu, a naj­le­piej się do nich w ogóle nie zbliżać.

Nor­malne czy nie­nor­malne życie

Biedny Richard May­hew. Jego życie zatrzę­sło się w posa­dach i stara się uło­żyć je sobie na nowo, a wszystko to przez drzwi. Ty pew­nie chciał­byś doło­żyć kilka cie­ka­wych i inte­re­su­ją­cych przy­gód do swo­jego nor­mal­nego życia, żeby stało się bar­dziej nie­nor­malne. To wła­śnie gwa­ran­tuje Ci Neil Gaiman. Jego nie­co­dzienna wyobraź­nia z dodat­kami humoru może spra­wić, że prze­ga­pisz przy­sta­nek lub nie prze­śpisz nocy :D Pamię­taj, że przy­gody kryją w sobie nutę nie­bez­pie­czeń­stwa i nie wia­domo co kryje się w mro­kach. Zwłasz­cza w mro­kach metra — pamię­taj trzy­maj się z daleka od krawędzi.

  • Share/Bookmark

Książki z biblioteki, Recenzja , , ,

Następna Strona »