Posty oznaczane jako Neil Gaiman

Neil Gaiman — Nigdziebądź

2 lipca 2010
Neil Gaimna - Nigdziebądź

Neil Gaimna — Nigdziebądź

Prze­ga­pione przystanki

W auto­bu­sie, tram­waju, metrze, a nawet pociągu możesz zoba­czyć wiele osób, które czy­tają. Czy­ta­łeś kie­dyś w auto­bu­sie lub innym środku trans­portu? Dla mnie to jest codzien­ność. Rza­dziej zda­rza mi się usiąść przed książką w domu niż w komu­ni­ka­cji miej­skiej, mimo że o miej­sce sie­dzące czę­sto jest trudno ;)

Pew­nie to wina War­szawy, gdzie na prze­jazdy do pracy i z pracy scho­dzi dużo czasu. Przez 4 lata jazda na uczel­nie zaj­mo­wała mi 30 minut dzien­nie w jedną stronę i póź­niej musia­łem jesz­cze wró­cić. Po tych 4 latach zmą­drza­łem — prze­pro­wa­dzi­łem się bli­żej :) Teraz mam pięć minut na uczel­nie, mimo że nie jestem już stu­den­tem :D

Ale nie o tym chcia­łem pisać. Cho­dziło o czy­ta­nie w auto­bu­sie. Czy zda­rzyło Ci się prze­ga­pić przy­sta­nek, bo za bar­dzo zaczy­ta­łeś się w książce? Mi się kilka razy zda­rzyło. Cza­sami w ostat­niej chwili orien­to­wa­łem się, że doje­cha­łem na miej­sce i muszę wysia­dać. Cza­sami zda­rzy­łem wysiąść, a cza­sami drzwi zamy­kały mi się przed nosem. Parę razy zda­rzyło mi się, że prze­je­cha­łem przy­sta­nek, na któ­rym mia­łem wysiąść. Takich przy­pad­ków nie było dużo, sam wiesz, że tak wcią­ga­ją­cych ksią­żek nie ma dużo :)

Ale wła­śnie Neil Gaiman napi­sał książkę, która spra­wiła, że prze­ga­pi­łem przy­sta­nek. To jest moim zda­niem jedna z naj­lep­szych reko­men­da­cji dla książki. Drugą rów­nie dobrą byłaby nie­prze­spana noc nad książką :D

Nig­dzie­bądź, to wła­śnie ta książka spra­wiła, że zapo­mnia­łem wysiąść, a mia­łem tak dużo przy­stan­ków do prze­je­cha­nia — 1, słow­nie — jeden. Wysia­dłem na dru­gim i tak dobrze, że się zorien­to­wa­łem w ostat­niej chwili :D Jeśli też przy­da­rzyło Ci się coś podob­nego podziel się tym. Podziel się książką, która spra­wiła, że prze­ga­pi­łeś przy­sta­nek lub nie prze­spa­łeś nocy.

Rela­tywny hałas

Hałas prze­szka­dza w czy­ta­nia. Zga­dzasz się z tym zda­niem? Czę­sto może Ci prze­szka­dzać hałas ulicy, gdy czy­tasz w auto­bu­sie czy innym środku trans­portu. Ale pew­nie zgo­dzisz się ze mną, że im cie­kaw­sza książka tym mniej zwra­casz uwagi na hałas czy to co dzieje się wokół Cie­bie. Jeśli naprawdę coś Cie wcią­gnie zapo­mi­nasz o resz­cie świata. Ponoć bar­dziej doty­czy to męż­czyzn. Kobiety są lep­sze w wyko­ny­wa­niu kilku rze­czy na raz, a męż­czyźni za to potra­fią sku­pić się na jed­nej czyn­no­ści i dopro­wa­dzić ją nie­mal do per­fek­cji. Wiesz kto naj­czę­ściej jest sze­fem kuchni?

Nuda codzien­nego życia

Czy codzienne życie wydaje Ci się nudne? Głów­nemu boha­te­rowi ono odpo­wia­dało. Miał piękną narze­czoną i dobrą pracę oraz kolek­cję trolli. I był szczę­śliwy. Ale cóż nie pisane mu było cie­szyć się tym zbyt długo. Wszystko zaczęło się o drzwi. Dokład­nie tak jak prze­po­wie­działa Richar­dowi May­hew pewna star­sza kobieta. Ale jak to czę­sto z prze­po­wied­niami bywa nie zwra­camy na nie uwagi lub nie są tym czym by nam się wyda­wało. O czym prze­ko­nał się Mak­bet z zupeł­nie innej książki, jak i Richard May­hewNig­dzie­bądź.

Metro — nie zbli­żaj się do kra­wę­dzi peronu

Wiesz jaką prze­wagę ma metro war­szaw­skie nad metrem lon­dyń­skim? Gdy do niego wsia­dasz, masz pew­ność, że jedziesz dobrą linią, naj­wy­żej kie­runki Ci się pomy­liły ;)
Duże rolę w Nig­dzie­bądź odgrywa metro i jego przy­stanki, a tak dokład­niej nazwy przy­stan­ków, ale pozwolę Ci to odkryć samemu. Napi­szę tylko jedno, że należy bar­dzo uwa­żać pod­cho­dząc do kra­wę­dzi peronu, a naj­le­piej się do nich w ogóle nie zbliżać.

Nor­malne czy nie­nor­malne życie

Biedny Richard May­hew. Jego życie zatrzę­sło się w posa­dach i stara się uło­żyć je sobie na nowo, a wszystko to przez drzwi. Ty pew­nie chciał­byś doło­żyć kilka cie­ka­wych i inte­re­su­ją­cych przy­gód do swo­jego nor­mal­nego życia, żeby stało się bar­dziej nie­nor­malne. To wła­śnie gwa­ran­tuje Ci Neil Gaiman. Jego nie­co­dzienna wyobraź­nia z dodat­kami humoru może spra­wić, że prze­ga­pisz przy­sta­nek lub nie prze­śpisz nocy :D Pamię­taj, że przy­gody kryją w sobie nutę nie­bez­pie­czeń­stwa i nie wia­domo co kryje się w mro­kach. Zwłasz­cza w mro­kach metra — pamię­taj trzy­maj się z daleka od krawędzi.

  • Share/Bookmark

Książki z biblioteki, Recenzja , , ,

Neil Gaiman — Amerykańscy Bogowie

1 czerwca 2010
Neil Gaiman - Amerykańscy bogowie

Neil Gaiman — Ame­ry­kań­scy bogowie

Bogo­wie

Neil Gaiman to autor, który dys­po­nuje naprawdę bogatą wyobraź­nia, o czym mogłeś się prze­ko­nać czy­ta­jąc recen­zję Kora­liny. Jak domy­śli­łeś się po tytule w całą histo­rię zamie­szani są bogo­wie, a dokład­niej ame­ry­kań­scy bogo­wie.
A pamię­tasz kto odkrył pierw­szy Ame­rykę? W szkole Ci naj­pierw mówili, że Kolumb, potem, że jed­nak wcze­śniej dopły­nęli tam wikin­go­wie, a tak naprawdę to jakieś ludy prze­wę­dro­wały z Azji po zamar­z­nię­tym morzu i każda z tych grup miała wła­sne wie­rze­nia, wła­snych bogów. Neil Gaiman korzy­sta z pan­te­onów róż­nych wie­rzeń, dokłada nawet dzi­siej­sze wie­rze­nia, gdzie czło­wiek zaczyna odda­wać hołd pie­nią­dzu, prze­my­słowi, moto­ry­za­cji, nauce itp.

Zapo­mniani bogowie

Zasta­na­wia­łeś się co dzieje się z zapo­mnia­nymi bogami? Gdy ludzie w nich wie­rzący umrą, utracą wiarę lub zaczną wie­rzyć w coś nowego? Autor Ame­ry­kań­skich bogów sądzi, że zaczy­nają oni żyć wśród nas. Obra­bo­wani ze swo­ich mocy żyją w naszym świe­cie jako kie­rowca tak­sówki, czy pro­sty­tutka, wspo­mi­nają dni daw­nej chwały, ale głów­nie sta­rają się prze­żyć. I może wszy­scy, żyli by spo­koj­nie, gdyby nie kon­flikty mię­dzy sta­rymi, a nowymi bogami.

Cień

Cała histo­ria książki zaczyna się w wię­zie­niu, gdzie pozna­jesz głów­nego boha­tera książki — Cie­nia. Odsia­duje tam osta­nie tygo­dnie trzy­let­niego wyroku i pla­nuje powrót do żony i uczci­wej pracy, ale tuż przed jego zwol­nie­niem wszystko zaczyna się psuć. Czy spo­dzie­wa­łeś się cze­goś innego? Prze­cież nikt nie pisze ksią­żek o szczę­śli­wym, życiu rodzin­nym — takie książki by się słabo sprze­da­wały (książki, które dają Ci rady jak mieć szczę­śliwe życie to jed­nak coś innego i one się sprze­dają ;) ).
Cień nie mając innej alter­na­tywy zatrud­nia się u pana Wednes­daya i tym samym tra­fia w środek zma­gań pomię­dzy sta­rymi, a nowymi bogami.

Czy czarne jest czarnym?

I tu zaczyna się kunszt pisar­ski Neila Gaimana, ponie­waż, gdy myślisz, że czarne jest czar­nym, a białe jest bia­łym, oka­zuje się, że nie mia­łeś racji i białe było żółtym, a czarne czer­wo­nym i mimo, że kolory dobra­łem losowo, oddają one nie­co­dzien­ność roz­wią­zań sytu­acji autora. Czy­ta­jąc książkę z każdą stroną zagłę­biasz się w świat bogów i wie­rzeń róż­nych ludów. Autor płyn­nie prze­cho­dzi pomię­dzy róż­nymi reli­giami i każdą umie­jęt­nie wplata w ame­ry­kań­ską histo­rię. Razem z głów­nym boha­te­rem masz oka­zję zwie­dzić Ame­rykę i kolejne ostoje bogów.

Zakoń­cze­nie wojny

Jak koń­czy się wojna pomię­dzy bogami, kto wygra, kto okaże się prze­gra­nym? Jeśli chcesz poznać odpo­wie­dzi na te pyta­nia koniecz­nie prze­czy­taj Ame­ry­kań­skich bogów i spo­dzie­waj się nie­prze­wi­dy­wal­nego, a i tak auto­rowi uda się Cię zasko­czyć, ponie­waż nawet gdy wyda­wać Ci się będzie, że histo­ria już się skoń­czyła oka­zuje się, że zostały jesz­cze poboczne wątki, o któ­rych nie można zapomnieć.

  • Share/Bookmark

Książki z biblioteki, Recenzja , , ,

Neil Gaiman – Koralina

12 lutego 2010
Neil Gaiman - Koralina

Neil Gaiman — Koralina

Naj­pierw obej­rza­łem film

Już ponad rok temu widzia­łem film „Kora­lina i tajem­ni­cze drzwi” i już wtedy wie­dzia­łem, że film powstał na pod­sta­wie książki, ale cze­kało na mnie dużo innych ksią­żek do prze­czy­ta­nia i poszu­ki­wa­nia papie­ro­wej „Kora­liny” odło­ży­łem na póź­niej. Film „Kora­lina i tajem­ni­cze drzwi” to kolo­rowa bajka, pełna dzi­wów i magii, prze­peł­niona cudami i nie­zwy­kło­ściami. Pewne jest jedno — po obej­rze­niu filmu nigdy wię­cej nie spoj­rzysz na guziki tak samo.

Neil Gaiman - Koralina

Neil Gaiman — Koralina

Film przed­sta­wia histo­rię Kora­liny, która wraz z rodzi­cami prze­pro­wa­dza się do sta­rego domu, w któ­rym miesz­kają rów­nież inni loka­to­rzy. Kora­lina jest znu­dzona szarą rze­czy­wi­sto­ścią i rodzi­cami, któ­rzy są  pochło­nięci pracą. Pew­nego dnia odkrywa zacza­ro­wany świat scho­wany za czter­na­stymi drzwiami i poznaje tam „drugą matkę”, która poświęca jej całą swoją uwagę i speł­nia każdą zachciankę oraz poka­zuje cuda świata po dru­giej stro­nie drzwi. Każdy miesz­ka­niec domu ma swo­jego odpo­wied­nika po dru­giej stro­nie drzwi i każdy z nich jest bar­dziej magiczny i zadziwiający.

Kora­lina szybko prze­ko­nuje się, że „druga matka” nie jest taka wspa­niała za jaką chcia­łaby ucho­dzić – bajka się koń­czy i Kora­lina musi prze­chy­trzyć „drugą matkę”, żeby wró­cić do swo­jego świata, do swo­ich rodziców.

Film „Kora­lina i tajem­ni­cze drzwi” prze­peł­niony jest kolo­rami, które zachwy­cają, ale rów­nież kolo­rami, które prze­ra­żają, szcze­gól­nie naj­młod­szego widza, ale wiesz prze­cież dobrze, że każda bajka ma szczę­śliwe zakoń­cze­nie :)

Papie­rowa koralina

Zapo­mnia­łem o „Kora­li­nie” i minął rok zanim zaczą­łem swoje poszu­ki­wa­nia na nowo i tu poja­wiły się pewne trud­no­ści, bo prze­glą­da­jąc Inter­net zna­la­złem dwie książki „Kora­lina” Neila Gaimana i róż­niły się okładką, ilo­ścią stron i rokiem wyda­nia. Trud­ność tą roz­wią­zał fakt, że w biblio­tece była dostępna tylko star­sza wer­sja, którą prze­czy­ta­łem, a następ­nie zaj­rza­łem do empiku i porów­na­łem z now­szym wyda­niem. Nowa wer­sja od sta­rej w istot­nych wer­sjach różni się jedy­nie okładką. Nowa wer­sja „Kora­liny” na okładkę zro­bioną na pod­sta­wie filmu – jest kolo­rowa i przy­ciąga uwagę. Star­sze wyda­nie „Kora­liny” ma mrocz­niej­szą okładkę, ale już ilu­stra­cje we wnę­trzu są takie same w obu wydaniach.

„Kora­lina” Neila Gaimana jest krótką książką. Prze­czy­ta­łem ją szybko i muszę powie­dzieć, że film podo­bał mi się bar­dziej. W książce „Kora­lina” bra­kuje budo­wa­nia cudow­no­ści świata po dru­giej stro­nie drzwi – widać jedy­nie kilka nie­zwy­kło­ści i szybko wycho­dzą na jaw złe inten­cje „dru­giej matki”, nato­miast w fil­mie Kora­lina odwie­dza ten świat kil­ka­krot­nie i poznaje nowe dziwa, które buduje dla niej druga matka. Nor­malny świat w porów­na­niu do świata po dru­giej stro­nie drzwi jest szary, ale w książce nie zdą­ży­łem tego poczuć tak mocno jak pod­czas oglą­da­nia filmu.

Histo­ria opo­wie­dziana w książce, różni się od opo­wia­da­nej w fil­mie i jedy­nie te pewne róż­nice zachę­ciły mnie do prze­czy­ta­nia książki do końca, bo muszę przy­znać, że Neil Gaiman zbu­do­wał ory­gi­nalną opo­wieść. Boha­te­ro­wie jego książki są nie­ty­powi, a ich odpo­wied­niki po dru­giej stro­nie drzwi są jesz­cze bar­dziej ory­gi­nalni. Na tyl­nej okładce star­szego wyda­nia „Kora­liny” Diana Wynne Jones porów­nuje ją do „Ali­cji w Kra­inie Cza­rów”. Diana twier­dzi, że „Kora­lina” jest cie­kaw­sza i ory­gi­nal­niej­sza. Mi nie odpo­wiada zwa­rio­wany, wręcz sza­lony, świat Ali­cji i wolę bar­dziej upo­rząd­ko­wany świat Kora­liny. Uwa­żam, że świat Kora­liny mimo swej cudow­no­ści i baj­ko­wo­ści jest logiczny i podoba  mi się bar­dziej niż świat Ali­cji, ale Ty możesz mieć inne zda­nie – chęt­nie go posłu­cham ;)

P.S. o Alicji

Czy sły­sza­łeś, że już nie­długo w kinach uka­rze się ekra­ni­za­cji „Ali­cji w Kra­inie Cza­rów”? Zamie­rzam go obej­rzeć. Chęt­nie zoba­czę jak hol­ly­wo­odz­kim twór­com udało się przed­sta­wić sza­lony świat Alicji.

  • Share/Bookmark

Książki z biblioteki, Recenzja , , , , , ,